|
Cześć, Nie jestem nauczycielem, brak mi podstaw pedagogicznych, ale rozwiązuję zadania z fizyki. Wpadło mi w ręce ostatnio takie zadanie (z optyki): ------- Dana jest ogniskowa f1 skupiającej soczewki, tworzącej rzeczywisty obraz rzeczywistego przedmiotu na ekranie. Obraz jest powiększony p1 razy. Zastępujemy poprzednią soczewkę inną, w innym położeniu, która też da obraz tego samego przedmiotu, na tym samym ekranie, ale o powiększeniu p2. Nie ma pułapek, rzeczywisty obraz etc. Pytanie: JAKA jest ogniskowa f2 tej drugiej soczewki? --------- Znam rozwiązanie, nie o to mi chodzi, ale o sposób, JAK to pokazać. Ja jestem trochę stary "wyjadacz", myślałem tak (najpierw zrobiłem sobie rysunek, czy to możliwe. Okazało się mozliwe, bez sztuczek). 1) Mam od licha zmiennych: x1, y1, x2, y2, odległość soczewek L i wreszcie ta szukana ogniskowa f2. 2) y-ki mam z głowy, bo znam powiększenia, zostaje x1, x2, L, f2. 3) x1 znam, bo znam f1 i podstawiłem y1 = x1*p1 4) x2 dostanę z sumy x1+y1 = x2+y2 (patrz punkt 2 o y-kach) 5) podstawiam do wzoru 1/f = 1/x + 1/y i gotowe. Trochę sią naliczę ułamków. "L" nie jest potrzebne. ----------
Fajnie, tylko to jest "bezduszne" rozwiązanie faceta, który najpierw na dodatek myślał inaczej. Zrobił sobie rysunek, zastanowił się, jak wywalić ekstra zmienne. Jak już wiedział, poszedł jak wyżej. A może trzeba było zacząć od: "A gdybym miał x2, y2, to z równania soczewki mam f2?". Dalej: "A skąd wezmę x2, y2" ? ... etc. Nazywam to "drzewkiem rozwiązania" (jak w tytule), bo kiedyś czytałem książkę jakiegoś brytyjskiego (?) autora, który uczył rozwiązywać zadania matematyczne, właśnie na zasadzie "od końca".
Często tak postępuję, ale JAK tego nauczyć?? Dlatego piszę na forum nauczycieli.
Niedoszły pedagog, stary zgred, Antek
|